Łączna liczba wyświetleń

piątek, 22 lipca 2011

VIBOVIT i VISOLVIT

Rodzice bardzo dbali, aby dzieci dostawały odpowiednią dawkę witamin. Moze nie było wtedy Marsjanek z witaminami, ale na pewno każdy, kto był dzieckiem w późnych latach 80-tych , pamięta smak Vibovitu wyjadanego paluchem prosto z torebeczki, albo rozpuszczanego w wodzie jak lemoniadę. Miał cytrusowy smak i kiepsko rozpuszczał się w kranówie. Visolvit był chyba odmianą Vibovitu dla trochę starszych i nie smakował na 'surowo' już tak dobrze:)

34 komentarze:

  1. O masakra,że ktoś to jeszcze pamięta!Uwielbiałam Visolvit,ale zawsze było ograniczenie do jednej saszetki dziennie i OBOWIĄZKOWO wyjadanej paluchem z papierowej torebeczki,ktora potem sie rozrywało i wylizywało! :D hehehhe, a co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak VisolVit był pyszny a ViboVit 🤢

      Usuń
    2. O tak Visolvit byl pyszny,Vibovit mi nie smakował.

      Usuń
  2. A jaki jęzor był żółty po wylizaniu tego specyfiku :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam, do dzis pamiętam smak proszku jak się rozpuszczał na języku. Dla tych poyszności warto było chorować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwrotnie, to Visolvit był przepyszny! I tak bosko szczypał w język...

      Usuń
    2. Dokładnie :D Pyyyycha!

      Usuń
    3. No dokładnie Visolvit był lepszy, Vibovit smakował witaminą B

      Usuń
  4. ja tam urodzony w 1986 i też vibovit pamiętam, właśnie w tych opakowaniach ze zdjęcia, po 10 saszetek :) dobry był :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 1981 też pamiętam ale ... to był u nas w domu rarytas.

    OdpowiedzUsuń
  6. a pamiętacie napój Servovit

    OdpowiedzUsuń
  7. o fuj..nie lubiłam tego..

    Ania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie Visolvit a nie Vibovit! I faktycznie - rarytas - załatwiany przez ciotkę farmaceutkę :-P

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamietam jak w latach 80tych brat zalatwil skaś cały worek Visolvitu, chyba ze 3 kg, ale miałm radoche. Ja to jadlem tak, ze do miseczki sypalem 2 stolowe lyzki visolvitu i 6 lyzek cukru, mieszalem i wyjadalem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pamiętam ten smak vibovituraczej nie przepadałam za vilsobitem ja jestem dzeckem późnego Prl-u


      Usuń
  10. Visolvit to zdecydowanie smak mojego dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń
  11. Vibovit mimo iz jestem z 90' pamiętam go bardzo dobrze był zajebisty wróciłbym do tych czasów bez komputera i tak dalejzdaje mi się że w tefy było lepiej

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja jeszcze pamiętam napój w woreczkach do których dodawali slomkę przebijało się nią woreczek, a potem to już niebie w gębie. Na każdej przerwie się biegało do sklepiku, był rok chyba 87 siódma klasa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Aha,jeszcze jedno, pamięta ktoś może taką pychote: był taki proszek w torebkach jak budyń, rozrabiało się go chyba z mlekiem,był koloru żółtego. Nie pamiętam nazwy ale ten cudowny smak będę pamiętał pewnie do śmierci. Na torebce był nadrukowany talerzyk z tym smakołykiem i łyżeczka. To było zdecydowanie wcześniej, myślę że początek lat 80tych. Jakieś pomysły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak pamiętam to była mella i gella jedną rozrabiało się z zimną wodą a drugą z mlekiem

      Usuń
    2. Tak pamiętam to była mella i gella jedną rozrabiało się z zimną wodą a drugą z mlekiem

      Usuń
  14. rocznik 81, oczywiście pamiętam visolvit i vibovit, oba wyjadałam palcem, visolvit smakował lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Smaki dzieciństwa rocznik 1984 born in PRL. Ludzie urodzeni w latach 80 - tych, wyjadali / wypijali Visolivit / Vibovit byli młodzi, pełni nadziei na przyszłość a dziś walczący o realizację cząstki marzeń by ich dzieci też mogły marzyć wyjadając te specyfiki. [;-) ]

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja za dzieciaka wolałam visolvit bo miał niezłego kopa, aż wykręcał mordzię. A vibowit był przesłodzony i bezpłciowy, nie miał takiej mocy w bąbelkach. xD

    OdpowiedzUsuń
  17. Instrukcja obsługi visolvitu:
    1. Oderwać górny pasek saszetki, brzegi złożyć do dołu (zrobi się trójkątna "miseczka"/rożek z proszkiem w środku), środek rozłożyć.
    2. Nigdy, NIGDY nie rozpuszczać w wodzie (świętokradztwo!), nie wsadzać też do środka palucha (zafarbuje się na żółto).
    3. Po zawartość sięgać bezpośrednio językiem.
    4. Natychmiast po nabraniu małej ilości schować język do buzi i ZWINĄĆ GO W TRĄBKĘ!
    5. Z tak uformowanym językiem czekać aż zawartość się rozpuści.
    6. Sięgamy po kolejną dawkę...
    ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Rocznik 77 . Tak samo jadłam, tylko językiem,żeby nic się nie zmarnowało. Wolałam Visolvit;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Visolvit byl lepszy. Mama kolezanki pracowala w Polfie w Poznaniu, pozniejszej GlaxoSmithKlein I przynosila torebki z pracy.
    Visolvit babelkowal na jezyku, pycha.

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja jestem z 1990 i tez pamiętam jedno i drugie :D i dobrze pamiętam, że Visolvit uwielbiałam, a Vibovitu nie znosiłam, bo smakował mi jak kreda :D

    OdpowiedzUsuń
  21. A i Visolvit był w dokładnie tym samym opakowaniu jak na zdjęciu :D a jeśli chodzi o Vibovit, to nie do końca pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  22. ('73) Visolvit rzadzil! Vibovit tez jakos dawal rade, jak nie bylo Visolvitu... Pamietajmy tez, ze na przelomie lat 70. i 80. bylo trzeba miec na to cudo recepte!

    OdpowiedzUsuń
  23. vibovit lepszy zdecydowanie

    OdpowiedzUsuń
  24. r. 1982. Vibovit NAJLEPSZY. Visolvit wlasnie przez to bąbelkowanie był gorszy.

    OdpowiedzUsuń
  25. to jest jakiś cud, że trafiłem na tego bloga - właśnie jestem trakcie procesu odzyskiwania nadpisanych wspomnień

    OdpowiedzUsuń