W latach PRL na uwagę zasługuje to, że sztukę wysokiej jakości (tworzoną przez wykwalifikowanych artystów plastyków) można było dostrzec na co dzień w przestrzeni miejskiej. Dotyczyło to oczywiście parkowych rzeźb, malowideł na murach, projektach witryn sklepowych. Każde większe miasto posiadało swojego miejskiego plastyka. I choć wielu krytykuje tzw. socrealizm czy postmodernizm w architekturze, trzeba przyznać że teraz sztuk pięknych w miastach nie uświadczysz, króluje za to pieniądz, granitowa tandeta za unijne środki i czasem solidne rzemiosło.
Artyści realizowali się przy ogromnych wyzwaniach braków materiałowych - stąd popularnością cieszyły się piękne mozaiki m.in. z porcelitowej tłuczonki, szkła czy innych odpadów. Wyczarowywano z tego piękne dzieła sztuki, które zdobiły elewacje budynków użyteczności publicznej: kin, dworców, domów handlowych... Niektórzy tę sztukę próbowali przenosić na własne podwórko i pobitymi talerzami ozdabiali elewacje własnych domów.
Szkoda, że te mozaiki niszczeją teraz, bądź są likwidowane... Nadawały indywidualności budynkom i artystycznego sznytu.
Zdjęcia znalezione w sieci.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz